Znów to samo

Nóż do PITzzy
Nie mam pojęcia jak to się stało. Jest koniec kwietnia, a ja nie mam wypełnionej deklaracji podatkowej.
Nie cierpię fiskusa za uświadomienie mi, że nie umiem dotrzymać obietnicy.
Wspominam ubiegłoroczną wiosnę. Znajomi pakują się i wyjeżdżają na długi weekend, a ja oczywiście ślęczę nad rozliczeniem. Potem wiszę, przez trzy godziny, na plecach spoconego faceta, by w okienku zadać moje dwanaście pytań i wrócić na koniec innej kolejki. Przyrzekam sobie, że w nowym roku wypełnię deklarację w marcu. I co? Nic z tego!
Nie cierpię fiskusa, bo z każdą mozolnie wpisywaną literką w odpowiednią rubryczkę czuję się jak zwierze zamknięte w klatce z numerem PIT 37. Przecież chcę żyć na wolności. Nie cierpię musieć. Musieć zbierać papierki dokumentujące całe moje życie. A potem nie cierpię zostać z okropnym pytaniem: gdzie podziała się moja kasa? Z tego powodu, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tajemna nazwa deklaracji PIT oznacza: Pokaż Ile Trwonisz.
Nie cierpię fiskusa, bo podczas wypełniania marnego papierka dobijają mnie myśli, o wielu fajnych rzeczach, które mogłabym robić w tym czasie.
Nie cierpię fiskusa i telewizji z jej oskarżającym tonem. Oddaj deklarację podatkową szybciej. Unikniesz problemów. Bądź przewidujący. Nie marnuj czasu. Z każdym wybrzmiałym groźnie pitu pitu czuje jaka jestem beznadziejna. Potem wytracam energię i wykonuję katorżniczą pracę by wyprzeć nagromadzone emocje. Przepracować wszystkie wkręcające się w umysł myśli, obnażające moją niefrasobliwość i budzące poczucie winy.
Nie cierpię fiskusa za Pita O, służącego do wpisywania odliczeń od podatku. Za to, że trzeba udokumentowywać darowizny, by wyrwać chociaż kawałek, i tak niesprawiedliwie dużego, opodatkowania. Odczuwam zażenowanie, że muszę się przyznać na piśmie do podarowania komuś swojej kasy.
Wiem, że nie cierpię jest moim problemem, ale doskonale pomaga odreagować stres związany z załatwianiem spraw niecierpiących zwłoki. Jedyna pociecha to fakt, że w tym roku, być może, ominie mnie wątpliwa przyjemność kolejkowego wiszenia na plecach zapoconego gościa. Wyślę mój bezsensowny papier przez Internet.
2 komentarzy »
Dodaj komentarz
-
Archiwa
- sierpień 2009 (1)
- lipiec 2009 (6)
- czerwiec 2009 (1)
- maj 2009 (3)
- kwiecień 2009 (3)
- marzec 2009 (11)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
Nie łatwiej wypełnić przy pomocy programu i wysłać pocztą?
Jak będzie źle, to kolejny miesiąc, żeby poprawić. Urzędy Skarbowe nie są takie złe!
tak, to prawda… ale to chyba jednak jakaś moja fobia. Góra emocji, która pojawia się w związku ze stycznością z każdym urzędem brrr