Szuflada

…bo życie jest ciekawe

W Nowy Rok Niemcy tańczą rzadko

Świnka namalowana na kamyku z dziurką. Napis pod świanką: dużo szczęścia!

Niemcy na Nowy Rok obdarowują się drobiazgami na szczęście.

Symbole szczęście w tym kraju to: czterolistna koniczyna, kominiarz, świnia i kamień z dziurką. Dlatego w Nowy Rok Niemcy dają sobie nawzajem czterolistne koniczynki w doniczkach, małe figurki kominiarzy, świnki z gliny lub z lukru, kamienie z dziurką.

Sylwestra Niemcy zazwyczaj rozpoczynają od zjedzenia obfitego posiłku w restauracji. Warto wcześniej zarezerwować miejsce, bo spóźnialscy nie znajdą dla siebie stolika dzwoniąc do jadłodajni zbyt późno. Po posiłku Niemcy idą do domów lub spacerują po mieście, by tam powitać Nowy Rok. Ale nie są to taneczne imprezy, ponieważ Niemcy tańczą rzadko. Jeśli już to przy techno party lub przy hitach mijającego roku w klubach. W mniejszych miastach odbywają się większe imprezy przy orkiestrze. Jednak tradycja witania tańcem Nowego Roku nie jest powszechna. Raczej pije się „zekta” – nasze wino musujące i spędza ten czas w swoim gronie.

Fajerwerki natomiast są sprzedawane tylko tuż przed Sylwestrem, więc nikt nie stresuje psów, ponieważ między Świętami a Nowym Rokiem nie słuchać wystrzałów. Te rozlegną się dopiero o godzinie dwunastej w nocy.

Kominiarz w doniczce z czterolistną koniczyną, zapakowany w folię.

Osiemdziesiąt wybuchów – zabawa prawie na minutę!

Grudzień 31, 2011 Posted by | felieton, news, newsy, relacja z wydarzenia, reportaż | , , | Dodaj komentarz

Po niemieckim Bożym Narodzeniu…

Osiedle w kurorcie w Sauerlandzie

Osiedle w kurorcie w Sauerlandzie

 

W tym roku, jak w większości Europy, Boże Narodzenie przemknęło bez śniegu. Jednakże niemieckie budynki w Sauerlandzie (wyżynny, do 800 m n. p. m., region w Nadrenii Północnej-Westfalii) są koloru białego, więc ma się wrażenie jakby były przykryte białą pierzynką.

Niemcy nie obchodzą Wigilii w tak uroczysty sposób jak Polacy. Potrawą wigilijną jest kaczka albo gęś, rzadko indyk. Inną potrawą jest „Kartofellsalat” – sałatka z ziemniakami i majonezem (dodają do niej czasami zielony groszek, jajka lub ogórki) oraz „Bratwurst” kiełbaski grillowe. W rejonie Lippstadt świąteczną potrawą są „Lippischer Pickert” – racuchy z kartoflami zjadane się z konfiturami lub pasztetem. Do wszystkiego w dużej ilości „Glühwein” – grzane wino z dodatkiem cynamonu, goździków i anyżu. Niemieckie świąteczne ciasto to „Stollen”. Podobny do polskiego keksa, jednakże z tą różnicą, że zawiera dużą ilość marcepana i jest posypane cukrem pudrem.

Przystrojenie choinki u naszych zachodnich sąsiadów jest skromne. Zazwyczaj w jednym kolorze bombek i kokard plus kilkanaście lampek podobnych do stojących świeczek. Domy natomiast przyozdabiane są ozdobami z drewna i świerku.

Tradycja stawiania szopek jest podtrzymywana zarówno w kościele katolickim, jak i ewangelickim. Wyglądają one mniej strojnie i kolorowo niż w Polsce.

choinka w Salahausen (miasteczko sanatoryjne)

choinka w Salahausen (miasteczko sanatoryjne)

Kawiarnia w Salhausen

Kawiarnia w Salhausen

 

Grudzień 31, 2011 Posted by | felieton, newsy, reportaż | , , , | Dodaj komentarz

Mieli być trzej królowie

Manfred Sutor - Fotolia

Chcąc kupić kartki świąteczne weszłam do księgarni i zaszyłam się między półkami. I nagle mój szary poranek stał się kolorowy, a wszystko to z powodu podsłuchanej rozmowy.

Do księgarni wchodzi dziarskim krokiem szpakowaty pan. Widać, że z właścicielką księgarni zna się doskonale. Żartują i zdrabniają swoje imiona. Z rozmowy wynika, że energiczny pan jest dostawcą książek, ale również akcesorii świątecznych. Ma w ofercie aniołki, stroiki, ozdoby oraz szopki. W pewnym momencie dzwoni telefon hurtownika. Rozmowa ze spokojnej przybiera na sile, aż staje się głośna i nerwowa: Jak to nie ma króli!? Co z tego, że jest Matka Boska. Przecież przy żłóbku była Maryja prawda…!? Co pani powie…? cztery Matki Boskie…? No tak! Pomylili się i dali Matki Boskie zamiast trzech króli. To pewnie dlatego, że też była na klęczkach, a kolorystyka przecież taka podobna… Hurtownik zamyślił się i już bardzo miłym głosem dodaje: Przepraszam panią za pomyłkę. Reklamację uwzględniam. Zaraz przyjadę i wymienię feralną szopkę.

Po odłożeniu słuchawki, żali się do pani sprzedawczyni: Chińczyki znowu pomylili figurki… Do widzenia i Wesołych Świąt! – energicznie wychodzi.

Jestem usatysfakcjonowana, kupuję kartki i wychodzę nie życząc jeszcze „Wesołych Świąt”. Dlaczego? Bo ja jeszcze tu wrócę! Po co? By zaszyć się w książkach i podsłuchiwać…

Gdańsk, 9 grudnia 2011

opublikowany na: podprad.pl

Grudzień 9, 2011 Posted by | felieton, relacja z wydarzenia | , , , , | Dodaj komentarz

   

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.