Szuflada

…bo życie jest ciekawe

Osiedlowa pobudka

W śmietniku pozostałości po "szalonym" wieczorze.

Lekki przymrozek. Wszystko pokryte szronem. Brak ludzi, puste ulice, cisza i spokój. Świat zatrzymał się na chwilę? Nie, odsypia po sylwestrowym świętowaniu.

Osmolone wyrzutnie rakiet w piaskownicy, wypalone petardy oraz puste butelki po wódce i szampanie pozostawione na placu zabaw, to poranny obraz gdańskiego osiedla pierwszego dnia nowego roku.

Psia potrzeba

– Trzeba wyjść, pies nie poczeka – skarży się pani w brązowym płaszczu trzymając na smyczy dwie trzęsące się bokserki. Uśmiecha się, ale wygląda jakby nie przespała nocy. Oddech, czerwone policzki i pozostałość makijażu są echem wczorajszego dnia. Opustoszałe osiedle o ósmej rano zaczyna się leniwie budzić. Pierwsi spacerowicze wychodzą, bo muszą. – Człowiek by pospał, ale ulitowałem się, trzeba wyprowadzić potrzebującego – tłumaczy się starszy pan. Kilku właścicieli czworonogów zaczyna dyskutować o wczorajszym świętowaniu. Można usłyszeć narzekanie, że w nocy było za głośno, huk wystrzałów przestraszył pudla, natomiast kundel dziewczyny w puchowej kurtce był dzielny, bo wcale się nie bał. W innej części osiedla dwie kobiety idąc dyskutują nad najlepszym rozwiązaniem na niestresowanie zwierzęcia w noc sylwestrową: faszerowanie chemią, czy uspokajanie i zasłanianie uszu. Należące do rozmówczyń psy obwąchują i obsikują pozostawione wokoło wypalone fajerwerki i petardy.

 Coś dla ducha

Około godziny ósmej trzydzieści pojawiają się odświętnie ubrani ludzie zmierzający do kościoła. Msza zaczyna się o dziewiątej. Starsza pani zatrzymuje się przy grupie dyskutujących właścicieli psów. Uprzejmie witają się i składają noworoczne życzenia. Od razu przechodzą do żywej dyskusji na temat imprezy w pobliskim klubie nocnym. Stamtąd padło najwięcej wystrzałów. Dziwią się, że nikt nie bał się strzelać profesjonalnymi fajerwerkami tak blisko okien pobliskiego bloku.

Impreza jeszcze trwa

Na przystanku kolejki podmiejskiej ciszę przerywa śpiew. Dwóch chłopaków przytula trzy dziewczyny i wywrzaskuje – hej! hej! hej! sokoły. Krzyczą i machają do ludzi w zatrzymującym się pociągu. Zachęcają inne dziewczyny do wysiadania. Skaczą i tańczą, gdy pociąg odjeżdża. Potem stają w zwartym kręgu i robią sobie zdjęcia – To na naszą klasę! Głośny śpiew i krzyki zagłusza przejeżdżający pusty ekspres.

Na pobliskim parkingu dwóch starszych panów wysiada z czarnego auta. Chwilę rozmawiają, jeden z nich wyciąga z kieszeni piersiówkę z wódką. Korek upada, toczy się pod auto. Duży brzuch przeszkadza w sprawnym odnalezieniu zguby. Drugi zachęca – Daj sobie spokój, wypij flaszkę do dna i wyrzuć. Ten nie słucha. Z czerwoną twarzą i stękaniem wydobywa korek. Zakręca buteleczkę. Odchodzą od auta wspierając się pod ramię.

Czas do domu

Czerwony opel. Para w średnim wieku pakuje auto. Przyjechali do rodziny na świętowanie Sylwestra z Brodnicy. Mają przed sobą do przejechania ponad sto siedemdziesiąt kilometrów. Do bagażnika wrzucają kilka toreb, na tylną półkę zapakowane w reklamówkach jedzenie z imprezy. Do tyłu wsiada mały chłopiec. Machają do rodziny wyglądającej przez okna i ruszają.

Zaczyna padać śnieg. Przykrywa szron, pozostawione śmieci i wypalone czarne doły w ziemi. W oddali słychać pojedyncze wystrzały petard. Osiedle już nie śpi.

Osiedle pełne zużytych fajerwerków i petard.

Plac zabaw ubiegłej nocy służył do czegoś zupełnie innego.

Styczeń 4, 2010 Posted by | komentarz wydarzeń, relacja z wydarzenia, reportaż | , , | Dodaj komentarz

Wojna była tu niedawno…

wystawa we Wrocławiu
z wrocławskiej wystawy
rozwalony most
rozwalony most

 

W bieżącym roku przypada siedemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej.

 

 

 

 

 

 

 

1 września 1939 r. Rzeczpospolita Polska została zaatakowana przez siły zbrojne III Rzeszy i Słowacji.

17 września dołączył do nich kolejny agresor: Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich.

Z tej okazji, z pewnością, wokół nas pojawi się wiele wystaw, fimów i wspomnień niewielu z tych, którzy pozostali i przeżyli tamte dni. Warto rozejrzeć się dookoła by wykorzystać tą okazję, dowiedzieć się więcej i nie zapomnieć. Wojna była tu całkiem niedawno…

Sierpień 7, 2009 Posted by | komentarz wydarzeń, news | , | Dodaj komentarz

Niezwykła chwila

grupa2

Gdańską Zaspę można opisać jako beton i bloki. Ale wiosną są chwile, gdy to miejsce zamienia swoją funkcję. Moment, gdy szczudlarze teatru w blokowisku mają próbę.

 

Rowerzyści, dzieci na placu zabaw, emeryci na spacerze i pijaczki na trawie. Typowe polskie osiedle popołudniową porą, gdy zrobi się ciepło. Osiedle Młyniec na gdańskiej Zaspie potrafi odmienić radykalnie wrażenie pospolitości, podczas próby pobliskiego teatru.

Między blokami nagle rozbrzmiewa subtelna muzyka. Na trawiastym placu rytmicznie przechadzają się szczudlarze. Aktorki ubrane w tiulowe sukienki w kolorze różu i fioletu, z parasolkami w ręku. Aktorzy w drugim rzędzie ćwiczą rytmiczne układy taneczne. Niezwykłość tej sytuacji pozwala zobaczyć otaczającą szarość w innym świetle. Blokowisko zmienia swoją funkcje. Spacerowicze to uczestnicy spektaklu. Okna pobliskich bloków wyglądają jak loże w teatrze, a siedzący na trawie piwosze jak honorowi goście. Piłka bawiących się dzieci turla się w takt muzyki. Na osiedlu łagodnieją obyczaje. Ludzie uśmiechają się do siebie, komentują niezwykłość sytuacji, wskazując na ciekawe stroje i reagując na zaskakujące momenty spektaklu. Wszystko to dzięki grupie artystycznej teatru Plama.

dzieci-sie-bawiaz-blokiem

Maj 1, 2009 Posted by | komentarz wydarzeń | , | Dodaj komentarz

Znów to samo

Nóż do PITzzy

Nóż do PITzzy

Nie mam pojęcia jak to się stało. Jest koniec kwietnia, a ja nie mam wypełnionej deklaracji podatkowej.

 

Nie cierpię fiskusa za uświadomienie mi, że nie umiem dotrzymać obietnicy.

 

Wspominam ubiegłoroczną wiosnę. Znajomi pakują się i wyjeżdżają na długi weekend, a ja oczywiście ślęczę nad rozliczeniem. Potem wiszę, przez trzy godziny, na plecach spoconego faceta, by w okienku zadać moje dwanaście pytań i wrócić na koniec innej kolejki. Przyrzekam sobie, że w nowym roku wypełnię deklarację w marcu. I co? Nic z tego!

 

Nie cierpię fiskusa, bo z każdą mozolnie wpisywaną literką w odpowiednią rubryczkę czuję się jak zwierze zamknięte w klatce z numerem PIT 37. Przecież chcę żyć na wolności. Nie cierpię musieć. Musieć zbierać papierki dokumentujące całe moje życie. A potem nie cierpię zostać z okropnym pytaniem: gdzie podziała się moja kasa? Z tego powodu, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tajemna nazwa deklaracji PIT oznacza: Pokaż Ile Trwonisz.

 

Nie cierpię fiskusa, bo podczas wypełniania marnego papierka dobijają mnie myśli, o wielu fajnych rzeczach, które mogłabym robić w tym czasie.

 

Nie cierpię fiskusa i telewizji z jej oskarżającym tonem. Oddaj deklarację podatkową szybciej. Unikniesz problemów. Bądź przewidujący. Nie marnuj czasu. Z każdym wybrzmiałym groźnie pitu pitu czuje jaka jestem beznadziejna. Potem wytracam energię i wykonuję katorżniczą pracę by wyprzeć nagromadzone emocje. Przepracować wszystkie wkręcające się w umysł myśli, obnażające moją niefrasobliwość i budzące poczucie winy.

 

Nie cierpię fiskusa za Pita O, służącego do wpisywania odliczeń od podatku. Za to, że trzeba udokumentowywać darowizny, by wyrwać chociaż kawałek, i tak niesprawiedliwie dużego, opodatkowania. Odczuwam zażenowanie, że muszę się przyznać na piśmie do podarowania komuś swojej kasy.

 

Wiem, że nie cierpię jest moim problemem, ale doskonale pomaga odreagować stres związany z załatwianiem spraw niecierpiących zwłoki. Jedyna pociecha to fakt, że w tym roku, być może, ominie mnie wątpliwa przyjemność kolejkowego wiszenia na plecach zapoconego gościa. Wyślę mój bezsensowny papier przez Internet.

Kwiecień 28, 2009 Posted by | felieton, komentarz wydarzeń | , , , | 2 komentarzy

Sorry Waldi…

Pawlak i franki

Pawlak i franki

Korelacja pomiędzy wartością franka szwajcarskiego a Pawlakiem wydaje się żadna. I tu bardzo się mylimy.

Kilkuset tysięcy Polaków spłacających kredyty hipoteczne we frankach stoi przed istotnym dylematem. Ostatnio zauważono wyraźną korelację pomiędzy wysokością franka i poparciem opinii publicznej dla wicepremiera.

W ubiegłym tygodniu, gdy frank kosztował około 3,20 zł wicepremier święcił triumfy. Pomysł na unieważnienie umów opcyjnych przysporzył mu wielu zwolenników spośród właścicieli zagrożonych firm. Dziś, gdy frank nagle spadł, reputacja Pawlaka razem z nim. Został on posądzony o tworzenie towarzysko-biznesowego układu wokół siebie. Pół miliona Polaków zastanawia się czy kibicować wicepremierowi, czy jednak liczyć na to, że frank spadnie jeszcze bardziej. Trudna decyzja, bo 110-120 zł pozostające co miesiąc w kieszeni piechotą nie chodzi (w przypadku kredytu 300 tys. zł na około 30 lat). Pawlak ratuje swoją reputację mówiąc, że nikogo się nie boi i działania, które prowadzi są transparentne. Ale strach przed tym, że niedawno bank prawie upomniał się o dodatkowe zabezpieczenie, bo kredyt przekroczył cenę nieruchomości nie zachęca do trzymania kciuków za jego powrót na wyżyny poparcia. Wiele rodzin prawdopodobnie stwierdzi: Sorry Waldi… biznes to biznes…

Marzec 13, 2009 Posted by | komentarz wydarzeń | | Dodaj komentarz

dzień imienin kobiet

Tym zabieganym, nieutulonym i zakochanym. Co prawda sprzed dwóch lat, ale jakże słodkie i aktualne życzenia :)

Marzec 8, 2009 Posted by | komentarz wydarzeń | | 3 komentarzy

   

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.